«I udało się szwajcarom z Namnambulu wydać w końcu debiutancki album, było wiele dziwnych historii, już miał ukazać się nakładem Dying Culture, a za chwilę ujrzał światło dzienne dzięki nowej wytwórni Infacted. No ale ukazać się i tak by się ukazał gdyż zawdzięcza to ep'ce 'Blind?' przyjętej przez rynek bardzo dobrze chodź też już obecnie wchłoniętej gdzieś głeboko, już zapomnianej. Grupa jednak postanowiła podać sukces 'blind?' szerszej publiczności wrzucają w trak-liste płyty 'Distances' cztery utworki w lekko odświeżonej barwie. Brzmienie albumowe w porównaniu do starego Namnam... lekko zyskało na produkcji i różnorodności jednak nie do końca moim osobistym zdaniem polepszyło styl wygrywany przez duet - w trakcie nagrywania 'Distances' odszedł Stefan, a pozostali Vasi Vallis (produkcja, muzyka) i Henrik Iversen (śpiew, teksty). Ogólnie Namnambulu kojarzę jako jeden z lepszych debiutów electro-pop'owej sceny, jeden z tych, które leżą gdzieś koło Colony 5 - muzycznie obie grupy chodź trzymają w sobie narzucane przez rynek trendy to posiadają swoje własne, wypracowane schematy i style - potrafią pamiętliwie zaczepić słuchacza, pozytywną treścią i chwytliwymi melodiami. Szwajcarzy dynamiczniej podkręcili tempo swojej twórczości, uczynili to już w pierwszym 'Memories', mającym za zadanie rozkręcić słuchacza jak również rozkręcić promocję albumu - ukazał się na limitowanym singlu zawierającym jego siedem remiksów. 'Memories' spełnia swoje zadanie i zachęca niewątpliwie do zapoznania się z "Distances". Zachęca tez drugi z kolei 'Beaten', utrzymujący szybkie tempo i bardziej pamiętliwy - tu skojarzenia mam z Colony 5 chodź dźwięki naturalnie nie te same. Pierwsze z nagrań, które pierwotnie widniały na ep'ce 'Blind?' to 'Now Or Never' - w wersji distant remix jest bardziej huczne, bardziej modne, brzmi mnie anlaogowo - osobiście wolę wersję pierwotna ;/ 'Guardian Angel' został niewiele zmieniony - jest jakiś taki zremasterowany, utrzymuje cała swoją elektroniczną szczerość, jest nadal jednym z najlepszych nagrań grupy. Pierwszym promowanym utworem z "Distances" był kawałek 'Deception', który muzycy grali już na koncertach w zeszłym roku i chodź z początku dość sceptycznie byłem do niego nastawiony (to pewnie pod urokiem całości 'Blind?') to teraz im dłużej go słucham tym bardziej przypada mi do gustu - jest taneczny jednak mniej chwytliwy i to pewnie jego największa zaleta. W momencie gdy dowiedziałem się iż na albumie znajdą się 'stare' kawałki grupy w nowych wersjach od razu przyszło mi na myśl co można jeszcze uczynić z mega-hiciorem 'Surviving' - spodziewałem się już totalnie klubowej jazdy, a tu muzycy jednak postanowili dodać uroku nowej wersji, trochę ją stonowali, ocieplili klimatem urokliwych klawiszy - nienajgorzej ale jednak wolę wersję pierwotną ;) W połowie krążka klimat troszkę się zmienia, chodź może jeszcze nie za sprawą 'Hunting', który czaruje jedynie klawiszami w swojej końcówce to już na pewno tempo i spokój zaczyna się udzielać przy 'Answers', wyróżniającym się pięknym wokalnie refrenem i nostalgiczną atmosferą. Następny 'Pause' z posamplowanym wokalem utrzymuje nadal klawiszową stylowość Namnambulu, niektórzy mogą w tym momencie mieć uczucie iż to co w nim, to już słyszeli wcześniej, już nic się nie zmienia, rzadko modelowane są tonacje głosu Henrika (stąd w 'Pause' pewnie vocodery) i przyznam iż sam przez chwilę zastanawiałem się nad uczuciem nudności ;/ Na koniec przypomina o sobie jeszcze 'Ignorance', tez lekko zmieniony, odświeżony zachowuje jednak swój electro-pop'owy kunszt z "Blind?". Zamykający "Distances" - 'Apart' brzmi bardzo pożegnalnie, jest hymnową balladą, bardziej analogową z początku zaaranżowaną fortepianem i brzmiącą trochę jak wersja demo ;/ Namnambulu to grupa z tych, których muzykę dość szybko się rozpoznaje - jeśli gdzieś usłyszysz ich twórczość będziesz wiedział, ze to oni - są stylowo bardzo łatwo rozpoznawalni co dali odczuć w pozytywnym tego słowa znaczeniu w remiksach tworzonych dla innych grup. Jeśli miałbym album porównywać do tego co wydała w tym roku konkurencja to jest on niewątpliwie innym wydawnictwem, nie zginie pewnie gdzieś na półkach, ma czym się zareklamować - wskazania: 'Memoreis', 'Beaten', 'Answers', 'Deception' (pomijam tu traki znane z ep'ki bo to wiadomo - klasa Vasi'ieg i Henrika). Jednak kolejnym albumem w tym samym stylu sam osobiście mogę być zdegustowany, chodź grupa znalazła swój styl to musi go 'rozszerzyć', urozmaicić - za wiele jest identycznie brzmiących klawiszy w kilku utworach - na kolejnym wydawnictwie może to być naprawdę nudne . . . » |